06.05.2026 08:32 3 OR
To miała być zwykła podróż taksówką po Gdańsku. W kilka chwil sytuacja zamieniła się jednak w scenariusz rodem z kryminału. Roztrzęsiona matka zgłosiła policji porwanie swoich dwóch córek. Rozpoczęły się intensywne poszukiwania, blokady dróg i wyścig z czasem. Finał całej historii okazał się jednak tak nieoczekiwany, że trudno w niego uwierzyć.
O sprawie jako pierwszy poinformował „Fakt”. Gdańska policja potwierdza, że funkcjonariusze długo będą pamiętać interwencję z 4 maja.
Jak relacjonował portalowi asp. szt. Mariusz Chrzanowski z Komendy Miejskiej Policji w Gdańsku, do komendy zgłosiła się zdenerwowana kobieta, która twierdziła, że zniknęły jej dwie córki w wieku 14 i 17 lat.
Według jej relacji, wszystkie podróżowały taksówką. W pewnym momencie kobieta zorientowała się, że ma przy sobie zbyt mało gotówki, więc poprosiła kierowcę o zatrzymanie auta przy bankomacie. W pojeździe zostały nastolatki oraz jej telefon komórkowy.
— Kierowca miał zaczekać na kobietę, ale niestety, gdy wróciła, nie było już ani taksówki, ani córek, ani telefonu — relacjonuje portalowi asp. szt. Mariusz Chrzanowski.
Sytuacja wyglądała bardzo poważnie. Policja natychmiast rozpoczęła szeroko zakrojone działania. Sprawdzano monitoringi, analizowano możliwe scenariusze i wprowadzono blokady dróg na terenie województwa pomorskiego.
Poszukiwania trwały około dwóch godzin. W końcu udało się ustalić, co naprawdę wydarzyło się po odjeździe taksówki.
Okazało się, że nastolatki zwyczajnie się znudziły. Dziewczyny zapłaciły kierowcy za kurs, odesłały taksówkę, a następnie wybrały się do galerii handlowej. Problem w tym, że telefon ich matki został w samochodzie, więc nie miały możliwości skontaktowania się z nią.
Choć historia zakończyła się szczęśliwie, policjanci przyznają, że zgłoszenie potraktowano z pełną powagą. W takich sytuacjach liczy się każda minuta, a funkcjonariusze muszą być przygotowani nawet na najgorszy scenariusz.
Byliście świadkami zdarzenia w naszym regionie? Chcecie aby nasza redakcja zajęła się jakimś tematem? Czekamy na Wasze sygnały i informacje. Można kontaktować się z naszą redakcją za pośrednictwem strony facebookowej i mailowo: [email protected]. Dyżurujemy także pod numerem telefonu 729 715 670.