29.03.2026 16:00 0 MS

Sezon klasyków ruszył pełną mocą. To coś więcej niż tylko samochody

Zdjęcia: TTM

Silniki, błyszczący lakier i historie, które sięgają dekad wstecz – tak wyglądało rozpoczęcie sezonu klasycznej motoryzacji w Trójmieście. Inauguracja cyklu „Klasycznie” przyciągnęła nie tylko wyjątkowe samochody, ale przede wszystkim ludzi, dla których auta są czymś znacznie więcej niż tylko środkiem transportu.

Sezon klasyków oficjalnie rozpoczęty

Wydarzenie było symbolicznym otwarciem sezonu dla miłośników klasycznej motoryzacji. To moment, na który wielu czeka przez całą zimę – pierwszy zlot, pierwsze spotkania i pierwsze prezentacje dopracowanych przez miesiące maszyn.

Jak podkreśla Wojciech Daniszewski z Classic Cars Trójmiasto:

*Jest to jedno z wydarzeń cyklu Klasycznie, a dzisiaj znajdujemy się na rozpoczęciu sezonu Klasycznie. Inaugurujemy sezon klasyków.

W programie przewidzieliśmy konkursy dla uczestników zlotu, wybierzemy 10 najlepszych klasyków, których nagrodzimy*.

To jednak nie tylko rywalizacja, ale przede wszystkim celebracja pasji i historii.

Samochody jak członkowie rodziny

W świecie klasyków nie ma dwóch takich samych historii. Każdy pojazd to osobna opowieść, o jego właścicielu, drodze, jaką przeszedł, i pracy włożonej w jego odrestaurowanie.

Daniszewski zwraca uwagę na wyjątkową więź, jaka łączy ludzi z ich samochodami:

Każdy samochód, który jest stary, traktujemy jako wyjątkowy, za każdym samochodem ciągnie się jakaś fajna historia. Historia jego odnowienia, zakupy, ludzie są związani z tym samochodem, nie tylko jako z rzeczą materialną, ale jak z członkiem rodziny.

Ferrari z marzeń sprzed lat

Wśród wszystkich pojazdów szczególną uwagę przyciągało czerwone Ferrari Testarossa – samochód, który dla wielu był ikoną lat 80. i symbolem spełnionych marzeń.

Jak opowiada Wojciech Daniszewski:

Przyjechało dzisiaj do nas Ferrari Testarossa, które zostało sprezentowane na 50. urodziny dla taty. Tata miał zawsze w pokoju, jak był młody, plakat Cindy Crawford i Ferrari Testarossa. Cindy Crawford na urodziny nie mogła przyjechać, ale było Ferrari.

Za tym autem stoi jednak coś więcej niż tylko ciekawa anegdota. To historia wspólnego projektu i realizacji marzenia, które dojrzewało przez lata.

Jak opowiada Bartosz, współwłaściciel samochodu:

Tak, samochód jest z nami już, ojej kurde, przywiozłem go na mojego taty 50. urodziny. Generalnie był to nasz wspólny taki projekt z pasji. Mówiłem mu zresztą, że na 50 miał dwa plakaty nad swoim łóżkiem, Cindy Crawford i Testarossa. Powiedziałem, że na 50 mu załatwię jedną z tych rzeczy, czy tam jedną z tych atrakcji. Niestety Pani Cindy powiedziała, że nie przyjedzie, ale Ferrari udało nam się namierzyć. Poza tym i tak wydaje mi się, że Ferrari wygląda lepiej w dzisiejszych czasach.

Samochód nie trafił jednak do Polski w idealnym stanie. Wymagał ogromu pracy i zaangażowania:

Został odrestaurowany, przyjechał do nas z muzeum w Belgii, z prywatnego muzeum. Był troszeczkę zastany, nie jeździł od 7-8 lat. Wspólnie zrobiliśmy cały serwis, wyjęliśmy z niego silnik, wymieniliśmy rozrząd, paski, wszystko co gumowe. Całe zawieszenie zostało zregenerowane. Blacharsko na szczęście nie trzeba było robić, był cały czas w suchym garażu albo w suchym muzeum w prywatnej kolekcji. No i tak z nami już jest, skoro 50. urodziny mojego taty, to 5 lat będzie jak jest z nami.

Ikona, której już nie będzie

Ferrari Testarossa to nie tylko samochód – to symbol epoki i marzeń, które dla wielu zaczynały się od plakatu na ścianie.

Bartosz nie ma wątpliwości, skąd bierze się jego wyjątkowość:

No cóż, myślę, że wiele osób miało ten sam plakat nad łóżkiem co mój tata. Nawet ja ten plakat też gdzieś tam odziedziczyłem. Wydaje mi się, że tutaj też design jest niepowtarzalny z tym tak zwanym tą tarką do sera na boku, potocznie nazywaną. Jest jednak ikona, symbol lat 80. tego przepychu tamtych czasów. Takich samochodów już nie ma, nie będzie. I na pewno wielu kojarzy się z nostalgią, mieszaną z jakimiś marzeniami i też z jakąś ikoną tej minionej ery. Ale to jest moje przemyślenie.

Choć samochody przyciągają uwagę, to właśnie ludzie tworzą atmosferę takich wydarzeń. Spotkania klasyków to przestrzeń rozmów, wymiany doświadczeń i wspólnego przeżywania pasji.

Jak podkreśla Bartosz:

Na spotkaniach lotniczych samochodów są najwspanialsze osoby, których łączy wspólna pasja. Zawsze można z kimś powymieniać się doświadczeniami, też po prostu tutaj zobaczyć ciekawe samochody. No przede wszystkim podoba mi się, że osoby są na tym samym, na podobnym poziomie wiedzy i śmiało można naprawdę wejść w bardzo techniczne szczegóły, które moich, powiedzmy, znajomych niemożliwecyjnych w ogóle nie obchodzą.

Inauguracja sezonu „Klasycznie” pokazuje, że klasyczna motoryzacja to coś znacznie więcej niż maszyny. To historie, emocje i relacje, które łączą ludzi ponad pokoleniami.

Bo w świecie klasyków najważniejsze nie jest tylko to, co pod maską – ale to, co stoi za każdą z tych historii.

Byliście świadkami zdarzenia w naszym regionie? Chcecie aby nasza redakcja zajęła się jakimś tematem? Czekamy na Wasze sygnały i informacje. Można kontaktować się z naszą redakcją za pośrednictwem strony facebookowej i mailowo: [email protected]. Dyżurujemy także pod numerem telefonu 729 715 670.


Czytaj również:

Trwa Wczytywanie...