17.09.2019 10:57 1 RP

W Helu spłonął historyczny kuter

Fot. OSP Hel

Kuter WŁA-55 na Helskim Cyplu miał odzyskać nowy blask. Jeszcze w poniedziałkowy (16 września) poranek trwały tam prace renowacyjne. Teraz na miejscu kutra zastać można jedynie zgliszcza.

W poniedziałkowy wieczór w mediach społecznościowych szybko rozeszła się informacja o pożarze historycznego kutra. Wielu z mieszkańców i turystów uważało go za wizytówkę nadmorskiej miejscowości.

Dla mnie osobiście było to jedno z ciekawszych miejsc w Helu, z bardzo bogatą historią – pisali internauci pod zdjęciami płonącego, drewnianego kutra. – Jaka szkoda… Był atrakcją, komu przeszkadzał? – pytali.

Jeszcze nie tak dawno, bo w kwietniu br., działacze ze stowarzyszenia Alternatywny Cypel zapowiadali przywrócenie blasku pozostawionemu na jednej z helskich działek kutrowi. Poniedziałkowy pożar jednak niemal doszczętnie strawił historyczną jednostkę. W akcję gaśniczą zaangażowali byli ochotnicy z Heli i Jastarni, wojskowa straż pożarna oraz wozy PSP Puck.

Fot. OSP Hel Fot. OSP Hel Fot. OSP Hel Fot. OSP Hel Fot. OSP Hel Fot. OSP Hel

WŁA-55 wybudowany został, co prawda, w Danii, w 1945 roku, a w Polsce został zarejestrowany dopiero rok później – 5 maja 1946 roku jako Gdy-76 Helena. Jego właścicielem był Augustyn Białkowski, zamieszkały w Mechelinkach, a następnie w Wielkiej Wsi, we Władysławowie, gdzie wybudował dom i został na stałe. Kuter otrzymał zatem oznaczenie WŁA-55.

O historii tego kutra można mówić dużo. Ci, którzy pamiętają czasy jego świetności, kojarzą te losy z fabułą sensacyjnego filmu. Kuter WŁA-55 został w 1952 roku uprowadzony do Szwecji przez motorniczego i trzech uciekinierów. Motorzysta wysmarował rurę wydechową ropą i cała maszynownia kutra była zadymiona. Dym tak szczypał w oczy WOP-istów, że zakończyli kontrolę i ich nie znaleźli. Józef Borski – I szyper, kierujący jednostką (szwagier Augustyna Białkowskiego), oraz rybak – Józef Białkowski (bratanek Augustyna) nic nie wiedzieli o uciekinierach.

Kiedy załoga jednostki zeszła na posiłek, zamknięto ich w kambuzie, a uciekinierzy obrali szybko kurs na Szwecję, do której udało się dopłynąć. Władze szwedzkie zaproponowały wszystkim przybyłym azyl. Jednak Józef Borski z Józefem Białkowskim zdecydowali się na powrót do ojczyzny – wrócili kutrem do kraju, gdzie szybko zostali aresztowani. Przez trzy miesiące byli przesłuchiwani w dzień i w nocy. Mieli się przyznać, że wiedzieli o uciekinierach i że ich celowo zawieźli. Po trzech miesiącach ciężkich przesłuchań opuścili więzienie w Wejherowie i zostali zwolnieni do domu. Przez jakiś czas nie mogli jednak wypływać w morze.

W latach 1969–1970 kuter WŁA-55 wystąpił w filmie fabularnym „Kaszëbë – legenda o miłości” opowiadającym o miłości właśnie w czasach zmagania się Kaszubów z uciskiem germanizacyjnym. Pomalowano go na kolor czarny, bo w filmie występował jako jednostka niemiecka, stacjonująca w porcie Hel, a jego właściciel, Augustyn Białkowski, zagrał rolę szypra kutra niemieckiego.

Póki co, nieznane są przyczyny pożaru WŁA-55, który był żywym przykładem historii rybołówstwa na Nordzie. Jak twierdzi rzecznik puckiej komendy policji, nie wpłynęło zgłoszenie dotyczące poniedziałkowego pożaru w Helu.

Na filmie naszego Czytelnika zarejestrowano pożar kutra WŁA-55.


Czytaj również:

Trwa Wczytywanie...

Chcesz przeczytać więcej?

Wyłącz adblocka.

Dziękujemy :)


ODBLOKUJ NADMORSKI24