Jacek Pałubicki z Rumi dopłynął do ujścia Wisły. W sobotę, 15 sierpnia, tuż przed godziną 17 dotarł na metę w rejonie przystani rybackiej w Mikoszewie, kończąc liczącą 942 kilometry trasę Żeglugowym Szlakiem Wisły. Cały dystans pokonał wpław.
– Czuję się zmęczony, ale szczęśliwy. Najcięższy był zdecydowanie Zalew Włocławski. To jest 41 km pustkowia, wiatru i fal – mówił Jacek Pałubicki w rozmowie z Radiem Gdańsk.
Wyprawa rozpoczęła się w okolicach Oświęcimia. Pałubicki przez kolejne dni mierzył się z nurtem rzeki, zmiennymi warunkami i narastającym zmęczeniem. Jak przyznaje, do takiego wysiłku nie można przygotować się w pełni.
– W pewnym momencie dochodzi się do ściany i trzeba ją przepchnąć. Trzeba zagryźć zęby i wierzyć, że będzie lepiej. I to „lepiej” następuje – opowiadał.
Podczas przeprawy nie brakowało również kryzysów psychicznych.
– Myślę, że było ich nawet nie kilkanaście, a kilkadziesiąt. Taka huśtawka emocjonalna musi po prostu być. Tego nauczyły mnie moje poprzednie wyprawy – mówił mieszkaniec Rumi.
Pałubicki nie po raz pierwszy mierzył się z najdłuższą polską rzeką. Wcześniej dwukrotnie przepłynął Wisłę kajakiem. Podczas jednej z wypraw ustanowił rekord przepłynięcia rzeki kajakiem jednoosobowym. Trasę pokonał w 154 godziny i 45 minut, poprawiając poprzedni rekord o ponad cztery godziny. Jego wynik został później pobity, ale zdobyte wtedy doświadczenie okazało się pomocne podczas tegorocznej wyprawy.
– Wisłę płynąłem już dwa razy i bardzo dobrze ją pamiętam. Charakterystyczne miejsca, przyspieszenia nurtu, mosty czy promy po prostu zostają w głowie. Kiedy pokonuje się każdy kilometr siłą własnych mięśni, zapamiętuje się tę trasę zupełnie inaczej niż podczas jazdy samochodem – mówił przed startem.
Do przepłynięcia 942 kilometrów przygotowywał się przez wiele miesięcy. Trenował bieganie, ćwiczył siłowo, ale przede wszystkim spędzał czas w wodzie. W przygotowaniach pomagał mu Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji w Rumi. Dzięki honorowemu patronatowi burmistrza miasta otrzymał bezpłatny karnet na pływalnię, co pozwoliło mu intensywnie trenować.
Wyzwanie miało również cel charytatywny. Podczas wyprawy prowadzona była zbiórka na rzecz Fundacji Mały Książę. Zebrane środki mają zostać przeznaczone między innymi na specjalistyczne szkolenia dla rodzin zastępczych i adopcyjnych, tworzenie grup wsparcia dla rodzin wychowujących dzieci z FAS i FASD oraz rozwój kampanii społecznej #NiePijZaMnie, która mówi o skutkach spożywania alkoholu w czasie ciąży.
– Te dzieci mają nieuleczalne zaburzenie neurorozwojowe, ale można poprowadzić ich jakość życia w taki sposób, żeby lepiej je rozumieć i wspierać. Nie oceniać, nie stygmatyzować. A do tego potrzebne są szkolenia, opieka psychologiczna i psychiatryczna – podkreślał przed rozpoczęciem wyprawy Jacek Pałubicki.
W trakcie akcji zebrano ponad 30 tys zł. Środki zostaną przeznaczone na wsparcie rodzin zastępczych oraz adopcyjnych, które wychowują dzieci z alkoholowym zespołem płodowym oraz spektrum płodowych zaburzeń alkoholowych.
Byliście świadkami zdarzenia w naszym regionie? Chcecie aby nasza redakcja zajęła się jakimś tematem? Czekamy na Wasze sygnały i informacje. Można kontaktować się z naszą redakcją za pośrednictwem strony facebookowej i mailowo: [email protected] Dyżurujemy także pod numerem telefonu 729 715 670.