30.04.2021 15:00 82 PM

Gmina chce oszczędzać kosztem dzieci? Rodzice i dyrekcja mówią: 'NIE'

Fot. archiwum

„Gmina nie ma pieniędzy, a sadzą pełno kwiatów. Rozumiem, że ma być ładnie, ale czy kwiaty są ważniejsze niż dzieci? Gmina chce oszczędzać ich kosztem? - pyta jeden z rodziców. Władze gminy Gniewino wprowadziły zmiany w szkole w Kostkowie, spotkały się one ze sprzeciwem dyrekcji, nauczycieli i rodziców. Samorząd uspokaja: „podstawa programowa jest nienaruszona ograniczeniom podlegają tylko zajęcia dodatkowe”.

Krótsza praca świetlicy, mniej godzin pedagoga, psychologa i logopedy, zwolnienia wśród nauczycieli, zamknięcie klas sportowych – to tylko niektóre zmiany w szkole w Kostkowie wprowadzone przez gminę. Sprzeciwiają się im rodzice, dyrekcja i nauczyciele liczącej prawie 500 uczniów szkoły w gminie Gniewino. Decyzje urzędu przyczyniły się do złożenia rezygnacji dyrektor Karoliny Pyczki oraz jej zastępców.

Samorząd tłumaczy, że zmiany są spowodowane cięciem kosztów, a ograniczenia są sukcesywnie wprowadzane już od 2019 roku i dotyczą również szkoły w Gniewinie.

Od lat obserwujemy, jak bardzo rozbiega się subwencja, którą otrzymujemy jako samorząd, do faktycznie ponoszonych koszów w tym zakresie – wyjaśnia Danuta Fedyniak, zastępca wójta gminy Gniewino. — Cały czas, i to nie tylko w naszym samorządzie, ta kwota jest niewystarczająca na realizacje zdań oświatowych. Jedyne czego dotyczą ograniczenia, bo tak to nazywamy, to są zajęcia dodatkowe, które zawsze są finansowane ze środków własnych budżetu gminy – dodaje.

Nie redukcja, czyli całkowite pozbawienie etatów specjalistów, tylko ich ograniczenie – tak tłumaczy się gmina. Rodzicom to nie wystarcza, martwią się, co zrobią z dziećmi jak świetlica będzie zamknięta.

Świetlica nie może być czynna od 6:30 do 16:00, nie wiem jak poradzą sobie rodzice pracujący, gdzie mają się znajdować w tym czasie dzieci, mają siedzieć na korytarzu? - pyta Weronika Felikszowska, przewodnicząca rady rodziców w szkole w Kostkowie.

Rodzice wskazują także na niekorzystny czas wprowadzania takich zmian. Boją się, że po pandemii i kilkumiesięcznej nauce zdalnej, zagubieni uczniowie mogą nie dostać odpowiedniej pomocy.

Teraz jest bardzo głośno o tym, że dzieci mają depresję, są odizolowane, potrzebują wsparcia dorosłych, wykształconych, mądrych pedagogów, a w naszej szkole skraca się o pół etatu pracę pedagoga i psychologa. Nie wyobrażam sobie, jak to będzie teraz wyglądać – zaznacza Weronika Felikszowska.

Samorząd wyjaśnia, że przekształcenia nie są likwidacją etatów specjalistów, a jedynie ich ograniczeniem.

W momencie jak dzieci wrócą do szkół i będzie potrzeba dodatkowej pomocy dla uczniów zostanie ona zapewniona. Przypomnę, że szkoła ma za zadanie współpracować, wspomagać i kształtować postawy, ale wychowaniem i opieką przede wszystkim zajmują się rodzice. W przypadkach bardzo poważnych schorzeń psycholog czy pedagog w szkole i tak musi skierować rodzica z dzieckiem do specjalisty – wyjaśnia Danuta Fedyniak.

Gmina liczy także na pomoc ministerialną, dedykowaną zajęciom wyrównawczym czy pomocy pedagogiczno–psychologicznej.

Taka wrzawa wokół tego tematu to absolutnie nie jest sposób na rozwiązanie problemu – dodaje zastępca wójta.

Nam udało się dowiedzieć, że dyrektor szkoły złożyła rezygnacje właśnie ze względu na wprowadzone zmiany. Tymczasem rodzice uczniów placówki w Kostkowie postanowili zwrócić uwagę na problem szkoły nagłaśniając sprawę.


Czytaj również:

Trwa Wczytywanie...

Chcesz przeczytać więcej?

Wyłącz adblocka.

Dziękujemy :)


ODBLOKUJ NADMORSKI24