07.12.2019 10:39 1 NW/mat. pras.

Siła kobiet w Stoczni Gdańskiej

Fot. Archiwum Cyfrowe w Gdańsku

Pierwsze skojarzenia, jakie niesie za sobą Stocznia Gdańska, to produkcja na skalę przemysłową statków i upadek komunizmu. Mało kto zdaje sobie sprawę z tego, że załogę stoczni w około 25 procentach zasilały kobiety, które m.in. dbały o sprawne funkcjonowanie zaplecza zakładu przemysłowego czy pracowały jako spawaczki i suwnicowe.

Kobiety odgrywały niezwykle ważną rolę. Prowadziły przedszkola i żłobki dla dzieci załogi, gotowały na stołówce czy obsługiwały punkty gastronomiczne. Zajmowały się także pracami biurowymi i administracyjnymi, pracowały jako panie sprzątające i animatorki kultury. Zakres ich obowiązków był naprawdę duży.

Fot. Archiwum Cyfrowe w Gdańsku

Płeć piękna załogi Stoczni Gdańskiej nie rzadko podejmowała się też zadań „typowo męskich”.

Kobiety wykonywały prace uzupełniające do zadań mężczyzn, jednak tylko pozornie były to lżejsze zajęcia. Często miały one ogromnie destrukcyjny wpływ na zdrowie. Wystarczy wspomnieć chociażby suwnicowe, które spędzały nawet osiem godzin dziennie w kabinie wielkości metr na metr pod samym dachem przykrytym papą, od czego stalowa konstrukcja ekstremalnie się nagrzewała i ciężko było wytrzymać. Praca w halach produkcyjnych była bardzo uciążliwa także na dole, ponieważ wszędzie unosił się kurz, odpady unosiły się do góry i były wdychane przez pracowników i pracownice. To wszystko dostawało się do płuc i często kończyło się, np. pylicą – mówi Tomasz Błyskosz, kierownik oddziału terenowego Narodowego Instytutu Dziedzictwa w Gdańsku.

Fot. Archiwum Cyfrowe w Gdańsku

Fot. Archiwum Cyfrowe w Gdańsku

Pozycję kobiet dość mocno zaznaczyła Anna Walentynowicz, która była niezwykle sumienna i bardzo szybko zaczęła robić więcej niż zakładały produkcyjne normy. Wśród stoczniowców zyskała wsparcie dzięki temu, że walczyła o lepsze warunki zatrudnienia. Wielokrotnie kierowała oficjalne pisma do dyrekcji, wnioskując o prawa kolegów. Gdy w 1978 roku uczestniczyła w zakładaniu związków zawodowych stała się ofiarą szykan ze strony kierownictwa zakładu i służb bezpieczeństwa. Została zwolniona 8 sierpnia 1980 roku, czego skutkiem były strajki, podczas których powstała Solidarność. Wśród postulatów robotników nie zabrakło żądania przywrócenia Walentynowicz do pracy.

Fot. Archiwum Cyfrowe w Gdańsku

Jak informuje Tomasz Błyskosz, nie zachował się budynek, gdzie pracowała Walentynowicz. Zaś w budynku nr 42A można zobaczyć suwnicę, na której kobieta pracowała, i obejrzeć wystawę przybliżającą jej sylwetkę.


Czytaj również:

Trwa Wczytywanie...

Chcesz przeczytać więcej?

Wyłącz adblocka.

Dziękujemy :)


ODBLOKUJ NADMORSKI24