22.08.2019 11:10 12 NW

Myśleli, że sprzedali niecałe 20 procent działki – stracili znacznie więcej, i to… zgodnie z prawem

Fot. TTM

Sześćdziesiąt procent – tyle ziemi stracili państwo Zaremba z Dąbrówki, gdy postanowili sprzedać niespełna 20-procentową część swojej działki. Jak twierdzą, zostali oszukani przez znajomego, których ich odwiedzał. Spór małżeństwa z nowym właścicielem ziemi trwa od wielu lat, jednak na tle prawnym – nie ma podstaw do podważenia zawartej umowy.

Znajomy za osiem tysięcy złotych chciał odkupić od państwa Zaremba 200 metrów kwadratowych ziemi, czyli niespełna 20 procent działki, która liczyła ponad 1140 metrów kwadratowych. A że propozycja wydawała się korzystna, małżeństwo na nią przystało, zwłaszcza że potrzebowało pieniędzy. Ich zdaniem warunki sprzedaży szybko się zmieniały. U notariusza podpisali przedwstępną umowę, w której, jak twierdzą, „wmówiono” im, że póki co, muszą oddać 60 procent. Wahali się, zastanawiali, ostatecznie umowę podpisali i stracili większość ziemi, choć nie byli tego w pełni świadomi. U notariusza otrzymali informację, że po pięciu latach umowę będzie można zmienić. Nie wiedzieli jednak, że będzie to możliwe tylko i wyłącznie przy porozumieniu obu stron, do którego nie doszło.

Jest takie ryzyko, że podpisując umowę, która jest w danym momencie dla nas niekorzystna, później nie będziemy mogli na podstawie tylko własnego świadczenia się z tego wycofać – informuje Andrzej Lanc, radca prawny.

O swojej nieciekawej sytuacji małżeństwo zorientowało się nieco później, gdy możliwości wycofania się było znacznie mniej. Jednak nabywca ziemi przedstawia sprawę inaczej. Twierdzi, że wspólnie wszystko zmierzyli i ustalili.

Przecież notariusz nie dopuści do podpisania umowy, kiedy stwierdzi, że coś jest nie tak. Pierwsze pytanie, które pada u notariusza: "Czy państwo zdajecie sobie sprawę z tego co robicie?" – mówi nowy właściciel ziemi. Jak się okazało, nie zdawali sobie sprawy.

Fot. TTM

Spór sąsiadów rozpatrywany był przez sąd, który uznał, że 60 procent działki należy do nowego właściciela. Małżeństwo zdaje się nie odpuszczać, choć, jak twierdzi dawny znajomy, problemem mogą być pieniądze – teraz starsi państwo uważają, że dostali ich za mało. Wiele wskazuje na to, że ich sąsiad za osiem tysięcy złotych zakupił działkę wartą kilkakrotnie więcej, uwzględniając ceny rynkowe. A w świetle prawa… mógł to zrobić.

Obie strony mają inną, własną wersję zdarzeń. Wszystko odbyło się zgodnie z prawem, a radcy prawni apelują, by uważnie czytać umowy, dopytywać innych osób i dwa razy się upewniać, nim podpiszemy się dokument swoim nazwiskiem.


Czytaj również:

Trwa Wczytywanie...

Chcesz przeczytać więcej?

Wyłącz adblocka.

Dziękujemy :)


ODBLOKUJ NADMORSKI24