02.05.2019 19:02 22 mike

Puchar Polski wraca na Pomorze! Trofeum wywalczyli piłkarze Lechii Gdańsk

Źródło: Lechia Gdańsk/Facebook

W finale rozgrywek Pucharu Polski, który odbył się na Stadionie Narodowym w Warszawie, piłkarze Lechii Gdańsk pokonali 1:0 Jagiellonię Białystok. To oznacza, że po dwóch latach cenne trofeum wraca na Pomorze. W 2017 roku wywalczyli je zawodnicy Arki Gdynia.

Czwartkowy (2 maja) finał Pucharu Polski nie był łatwym meczem dla zawodników Lechii Gdańsk. Po porażce – w mocno kontrowersyjnych okolicznościach – ze stołeczną Legią biało-zieloni mocno utrudnili sobie drogę do zdobycia mistrzostwa kraju. Za to zdobycie Pucharu Polski, z którego wcześniej odpadła Legia Warszawa, wydawało się na wyciągnięcie ręki. Trzeba było jednak się zmobilizować, pokonać zmęczenie, własne słabości i zagrać na 200%. Drużyna Jagiellonii, która straciła praktycznie szansę na medal, była mocno zmotywowana.

Pierwsza połowa meczu niekoniecznie musiała się podobać kibicom. Piłkarze obu zespołów popełniali masę prostych błędów technicznych. Tracili piłki na własne życzenie i nie potrafili rozgrywać spójnych akcji. Można było odczuć, że ranga spotkania mocno przytłacza i Lechię, i Jagiellonię. Obie ekipy grały dość zachowawczo, przy czym lekką przewagę w pierwszych 45 minutach mieli białostocczanie. Nie potrafili tego jednak udowodnić.

Po zmianie stron ożywiła się nieco gra Lechii. Ożyły też trybuny, gdyż w końcu udało się wejść wszystkim kibicom biało-zielonych na sektory Stadionu Narodowego. Nadal jednak w grze brakowało dokładności, a kibice dość długo oglądali stuprocentowych akcji. Można powiedzieć, że dwie najpoważniejsze sytuacje sprokurowali bramkarze. Najpierw, w 43. minucie, karygodny błąd popełnił Alomerovic i omal nie dał się przelobować. W 77. minucie piłkę z rąk wypuścił w polu karnym Kelemen, ale udanie interweniowali białostoccy obrońcy.

Z biegiem minut obrona Jagiellonii zaczęła popełniać coraz więcej błędów. W 86. minucie wydawało się, że Lechia już może rozpocząć fetowanie, jednak sędzia, po analizie VAR, orzekł, że Paixao był na minimalnym spalonym i anulował bramkę. Po upływie 10 minut, już w doliczonym czasie gry, prawidłową bramkę zdobył jednak Sobiech, a kibice biało-zielonych mogli się cieszyć z ponownego zdobycia – po 36 latach – Pucharu Polski!

Co prawda, zwycięzców się nie sądzi, ale warto podkreślić, że Lechia zagrała słaby mecz w ataku. Oddała zaledwie trzy celne strzały, w dodatku wszystkie w drugiej części meczu. Zespół z Gdańska wykazał się jednak konsekwencją i czujnością w obronie, do czego przyzwyczaił już kibiców, wykorzystując jednocześnie mankamenty w defensywie rywali. To wystarczyło, by wracać z Warszawy z upragnionym trofeum.


Czytaj również:

Trwa Wczytywanie...

Chcesz przeczytać więcej?

Wyłącz adblocka.

Dziękujemy :)


ODBLOKUJ NADMORSKI24