13.07.2017 15:31 0 Redakcja

Lokalny podróżnik samotnie wyrusza w góry Mackenzie

mat. prasowe

Mieszkający w gminie Kosakowo podróżnik Marcin Gienieczko wyrusza na kolejną wyprawę. Tym razem ambasador sportowy tamtejszego samorządu postanawia dokonać podwójnego trawersu gór Mackenzie na dystansie ponad 1000 kilometrów w ciągu 45 dni.

Gienieczko chce dokonać podwójnego trawersu gór Mackenzie na dystansie 1026 kilometrów w ciągu 45 dni. Będzie to pierwsze przedsięwzięcie związane z przejściem gór Mackenzie w obie strony.

  • Ruszam, żeby zmierzyć się z największym sportowym wyzwaniem mojego życia. Jestem uzależniony od eksploracji, dlatego na przekór losowi ruszam, by przejść w stylu sportowym najdziksze miejsce w północnej Kanadzie, czyli góry Mackenzie – wyjaśnia Marcin Gienieczko. - Pytacie, jaki jest koszt takiego przedsięwzięcia? 25 tysięcy złotych. Dostałem wypłatę ze statku, więc można jechać – dodaje.

Na dystansie 390 kilometrów podróżnik będzie ciągnął specjalnie skonstruowany wózek, natomiast od rzeki Twitya przez 230 kilometrów będzie szedł z 30-kilogramowym plecakiem oraz niewielkim pontonem. Założeniem projektu jest samotne przejście tej trasy przez 25 dni.

Następnie, po kilku dniach odpoczynku, podróżnik ponownie przejdzie kanadyjskie góry. Tym razem będzie to 395-kilometrowy odcinek do granicy z Jukonem. Tę trasę zamierza pokonać w towarzystwie podróżnika Ruperta Dook'a.

Kanadyjska wyprawa to nie tylko test kondycyjny, ale i psychiczny. Zmagania stanowią również przygotowanie mentalne do dalszego projektu - „Droga na Biegun Południowy” - który podróżnik chce zdobyć w 2019 roku.

Przedsięwzięcie można śledzić na stronie wyprawy oraz bezpośrednio na mapie, dzięki nadajnikom satelitarnym GPS.

Marcin Gienieczko ma na swoim koncie wiele ekstremalnych dokonań, między innymi przeszedł 600 kilometrów po zamarzniętej rzece Kołymie, pokonał pieszo i na wielbłądach Saharę Zachodnią, przejechał Australię rowerem oraz przepłynął pontonem rzekę Jukon.

Podróżnik z gminy Kosakowo jest także wolontariuszem fundacji Pomorskie Hospicjum dla Dzieci oraz autorem książek pt. "Pokonać siebie" oraz "Kierunek Północ". Chce zrealizować swoje największe marzenie - dokonać wielkiego trawersu Antarktydy w przypadające w 2019 roku obchody 100-lecia Polskiego Komitetu Olimpijskiego.


Na prośbę podróżnika publikujemy oświadczenie z 13 stycznia 2017 roku stanowiące odpowiedź na artykuł wydany przez Gazetę Wyborczą.

W artykule autorstwa Dominika Szczepańskiego opublikowanym w dniu 02 grudnia 2016 roku na portalu wyborcza.pl, podano Czytelnikom nieprawdziwe informacje wymagające sprostowania.

Nieprawdą jest sugerowanie w opisywanym artykule jakoby odebrano mi przyznany rekord. Żadnej oficjalnej ani nie oficjalnej informacji z Londynu na ten temat nie otrzymałem. Natomiast prawdą jest, że posiadam certyfikat potwierdzający oficjalnie przyznany rekord Guinnesa i nikt mnie nie prosił o odesłanie czy też na niego się nie powoływanie.

Nieprawdą jest sugerowanie w opisywanym artykule jakobym umyślnie ominął najtrudniejszy odcinek rzeki górskiej ułatwiając sobie zrealizowanie projektu. Przygotowując się do realizacji projektu nigdy nie brałem pod uwagę, że przepłynę górski odcinek rzeki w otwartym canoe, które z przyczyn technicznych i konstrukcyjnych po prostu się do tego nie nadaje. Pragnę podkreślić, ze od samego początku celem mojego projektu nie było przepłynięcie Amazonki, ale TRIATHLON przez Amerykę Południową : pokonanie rowerem 690 km od miejsca plaży Leon Dormido(Pacyfik) do miejscowości San Francisco, spłynięcie w canoe od miejscowości San Francisco do Belem 5978 km, bieg 80 km jednego dnia do zatoki Oceanu Atlantyckiego. Nie interesowało mnie przepłyniecie Amazonki lecz wielo wysiłkowy projekt i bardziej wszechstronny

Nieprawda jest ze Amazonkę przepłynął w całości 11 osób. Tutaj pokazuje autor artykułu jak nie dokładnie sprawdza wiadomości. Amazonkę w całości przepłynęło 12 osób. Autor pominął legendę eksploracji Mika Horna. Piotr Chmielinski kajakarz z USA również twierdzi( może nie znosi wyższych notowań od siebie) ,że jego podwożono. Horn to zdobywca Bieguna Północnego nocą z Borge Ouslandem obie postacie znana i szanowane. Film o przepłynięciu Amazonki przez mika Horna emitowały stacje we Francji, Kanadzie, Niemczech i National Geographic film tutaj:

https://www.youtube.com/watch?v=izjkiCVqFo8

https://en.wikipedia.org/wiki/Mike_Horn

Kolejnym nierzetelnym zapisem w artykule jest zdanie, ze „Im bliżej było początku wyprawy, tym więcej zmieniało się w jej założeniach”. Mowa o współpracy z przewodnikiem Gadielem Sanchez Riverą. Autor artykułu insynuuje jakobym miał zataić fakt jego istnienia, a w rzeczywistości decyzję o zatrudnieniu Gadiela podjąłem dokładnie rok wcześniej, kiedy przepłynąłem rzeką Rio Napo z Łukaszem Czeszumskim, będącą przygotowaniem do wyprawy amazońskiej. Po przyjeździe do Limy dzięki zaangażowaniu Mirosława Rajtera – głównego logistyka ekspedycji spotkaliśmy się z Gadielem Sanchez Riverą w jego mieszkaniu w Limie w lipcu 2014 roku. Zobowiązał się wziąć udział w wyprawie przepłynięcia czerwonej strefy. Założenie, że będę miał przewodnika na tym etapie ekspedycji przez strefę handlu kokainą było od samego początku. Wie o tym doskonale Piotr Chmieliński, z którym konsultowałem się podczas organizacji tej ekspedycji, a który sam zachęcał do wzięcia przewodnika nie do Atalay, ale do samej Pucallpy. Ponadto Piotr Chmieliński był podłączony pod mój nadajnik pozycjonowania wyprawy aby śledzić przebieg projektu. Widział nie miał zastrzeżeń.

Kolejny nieprawdziwy zarzut to, że zataiłem wspólne płyniecie z Gadielem Sanchez Riverą na odcinku Pebas Tabatinga, w rzeczywistości bowiem tę wiadomość opublikowałem niezwłocznie na swoim facebooku, mam to zarejestrowane na filmie na kanale Youtube oraz był ten fakt przedstawiany na festiwalu Kolosy oraz na festiwalu podróżniczym w Pszczynie w roku 2016. Żeby było ciekawiej prezentacja i projekt na festiwalu Kolosy został wyróżniony w kategorii Wyczyn Roku gdzie w Jury był Piotr Chmielinski , który później za sprawa odkrycia nie prawidłowości tego festiwalu przez moja osobę postanowił zmienić zeznania w stosunku do mojej ekspedycji.

Poniżej film:

https://www.youtube.com/watch?v=OGiM3PRuziE

Następna wprowadzająca czytelnika w błąd informacja dotyczy pomocy z zewnątrz. Prawdziwa informacja dotyczy przebytych 30 km z pomocą(dystans 20 km – wyciągnięcie z wirów z pomocą innej łodzi , a później 10 km na łodzi motorowej). Zgodnie z tym, co napisałem do Piotra Chmielińskiego z Pucallpy oraz z tym, o czym informowałem na bieżąco.

Kolejna krzywdząca informacja i wprowadzająca czytelnika w błąd to ta, dotycząca samego rekordu Guinessa. Pragnę dobitnie podkreślić, że do uzyskania certyfikatu komisja zaliczyła pokonaną trasę od Atalaya, miejsca powyżej którego zakończyłem płynięcie z Gadielem Sanchez Riverą. Jest to kluczowe, ponieważ to od tego miejsca płynąłem sam. Uzyskanie rekordu nie dotyczyło pokonania całej Amazonki. W uzasadnieniu rekordu Guinnesa jest napisane wyraźnie: „Najdłuższa podróż solo canoe rzeką Amazonką na dystansie 5573 km –osiągnięcie Marcina Gienieczko, który płynął od Atalaya region Ucayali Peru do Belem stanu Para w Brazylii. Dystans pokonany 5573km”. Najpierw niech sprawdza owi podróżnicy którzy uważają siebie za profesjonalistów gdzie leży miasteczko Atalaya.

Ta teza z manipulowana i zmyślona przez Dominika Szczepańskiego

Z tym wiąże się kolejna kontrowersja dotycząca wspólnie pokonanych kilometrów z przewodnikiem Gadielem Riverą. On sam na swojej stronie w Wikipedii nazywa wyprawę (skan na stronie), w której uczestniczył jako ,,Solo Amazon”, a realizowana wspólnie tylko przez strefę handlu kokainą, czyli odcinek 405 km. Oryginalny zapis istniejący do dnia dzisiejszego brzmi: 2015 – Solo Amazon. Gadiel is hired as consultant and guide by Polish adventurer Marcin Gienieczko to traverse the dangerous jungle areas controlled by the drug lords.[8]. Podkreśla, ze był przewodnikiem Marcina podczas wyprawy. Jednak długo po zakończeniu wyprawy okazuje się, że zmienia zdanie i zamiast kilkuset kilometrów przebytych wspólnie przypomina sobie o kolejnych 2.000!

Propagandowy styl artykułu widoczny jest w sugestii, że „zależy (mi) tylko na znalezieniu się w „Księdze rekordów Guinnessa”. Otóż jest sprawą oczywistą, że jeśli chcę osiągnąć cel, muszę się wcześniej zgłosić, poznać zasady, aby móc je później spełnić przedstawiając stosowną dokumentację. Nie ma w tym nic niestosownego i sugerowanie jakiś nieprawidłowości i niewłaściwych pobudek budzi mój wewnętrzny sprzeciw. Jeżeli chcę otrzymać prawo jazdy to tez musze najpierw się zapisać i zgłosić. Takie panują we współczesnym świecie procedury.

Nieprawdziwą jest również informacja, że dziennikarz Gazety Wyborczej Dominik Szczepański prosił mnie o autoryzacje tego artykułu z dnia 2 grudnia 2016 r. Natomiast prawdą jest, ze wcześniej osobiście zasugerowałem rozmowę z Dominikiem Szczepańskim i przyjazd do Warszawy na który się nie zgodził. Napisany tekst z 2 grudnia został opublikowany bez autoryzacji i jakiejkolwiek mojej wypowiedzi w sprawie rekordu Guinnesa.

Nieprawdziwe stwierdzenia, jak i pominięcie przedstawionych wyżej informacji w artykule, świadczy o jego nierzetelności i jednostronnym charakterze.

Z Gadelem Sanchez Rivera przepłynąłem dystans 405 km, później około 15 km( przedstawiłem to w pierwszej korespondencji wysłanej do Dominika Szczepańskiego przed wydaniem I artykułu szkalującego w Gazecie Wyborczej i z miejscowości Pebas –Tabatinga: pokazany film z tą informacja w komis World Rekord Guinnes, festiwal Kolosy gdzie byli obecni aktualnie moi oponenci i nie widzieli problemu.

Poniżej dokumentacja:

http://biurorekordow.pl/najdluzsza-podroz-canoe-rekord-guinnessa/

Opis relacje za pomocą I nadajnika który dwa razy dziennie przedstawiał moje płyniecie-pozycjonowanie

https://www.google.com/maps/d/viewer?mid=zehJnKdPpP7g.k5tzhUG0k2tQ

Drugi nadajnik który co 10 minut przedstawiał moje płyniecie

http://www.soloamazon.info/tracking/

Zapis dokładny GPS oraz dzień po dniu opis każdego dnia wyprawy

http://www.gienieczko.pl/pdf/triatlon.xls.pdf

Relacja z wyprawy

http://www.gienieczko.pl/pdf/zatanczyczamazonkaorginal.pdf

Wszystkie relacje z wyprawy na które dziennikarz powołuje się ze cos zatajałem. Co jest nie prawdą.

https://drive.google.com/drive/folders/0B9jYLnqSHlsJMVZVekpsV2htc1U

https://docs.google.com/spreadsheets/d/1ZUopwAuVfz8GNwXNJXGHgferfcCngbiW-WsDnVULA8E/edit#gid=1857292492

Komunikat Ambasady Polski w Brazylii w sprawie przepłynięcia Amazonki w canoe przez Marcina Gienieczko:

https://www.msz.gov.pl/pl/p/brasilia_br_a_pl/aktualnosci/rekord_guinnessa_dla_marcina_gienieczko

Film z wyprawy emitowany na festiwalu Kolosy https://www.youtube.com/watch?v=OGiM3PRuziE

-Ponad 30 godzin filmu zostało wysłane do Komisji World Rekord Guinnes gdzie miedzy innymi Gadiel Sanchez Rivera opowiada o wyprawie i że realizuje projekt SOLO. Być może później został sam przewodnik zmanipulowały a nawet przekupiony tego nie wiemy. Nie jest to rzadka sprawa w biednym kraju Ameryki Południowej. Jego oficjalny komunikat na stronie wikipedii zaprzecza jego słowom przedstawionym dla innych. Być może oponenci się nie zorientowali ,że ten wpis oficjalny też trzeba zmanipulować.

Bardzo bym chciał ażeby każdy miał tak udokumentowany projekt. Żadna z wcześniejszej ekspedycji nie posiada zapisów Live dwóch nadajników(niech mi ekspert wskaże chociaż jedna która ma dwa nadajniki pozycjonowania na pokładzie łódki) –które pokazywały co 10 minut moje płyniecie w Internecie oraz był zapis GPS. Jak to wygląda? Tak:

Najlepiej ażby pokazał taką dokumentacje Piotr Chmieliński. Całym założeniem tych spekulacji było ,że zbojkotowałem festiwal Kolosy i Piotr Chmieliński wraz z paroma innymi osobami zaczął podważać mój sukces. Pytanie jeżeli tak by było dlaczego jury Kolosy mi dało wyróżnienie? Jeżeli tak podważają komisje Guinnesa to jaka jest Komisja festiwalu Kolosy w Gdyni?

Jeżeli ja mam być honorowy i oddać certyfikat Guinnesa do Londynu tak samo kapituła festiwalu Kolosy powinna być honorowa i podać się do dymisji mając na uwadze swoje uchybienia i nierzetelną ocenę a przede wszystkim widzów i głównego sponsora czyli URZĄD MIASTA GDYNI. Tyle, że nikt nie odebrał mi rekordu a w Kapitule Kolosy są nieprawidłowości .

Z wyrazami ubolewania,

Marcin Gienieczko.


Prezes PKOL Andrzej Krasicki przedstawia sprawę Marcina Gienieczko.


Czytaj również:

Trwa Wczytywanie...

Chcesz przeczytać więcej?

Wyłącz adblocka.

Dziękujemy :)


ODBLOKUJ NADMORSKI24