02.04.2011 08:57 0

Gdynia: Pozostała już tylko walka o brąz !

W trzecim półfinałowym spotkaniu drużyna Lotosu Gdynia uległa Wiśle Can-Pack Kraków 72:90. Gdynianki wystąpiły w bardzo osłabionym składzie. W piątkowym meczu nie zagrały Daria Mieloszyńska, Marta Jujka, Magdalena Kaczmarska oraz Ketia Swanier, która już wróciła do Stanów.

Pierwsze punkty w dzisiejszym spotkaniu zdobyła Ewelina Kobryn. Była gdynianka, bardzo łatwo wypracowała sobie pozycję pod koszem. Lotos od początku grał bardzo nieskutecznie. W kolejnej akcji punktowała Paulina Pawlak . W odpowiedzi łatwe punkty zdobyła Paulina Krawczyk. Jednak ta druga z byłych zawodniczek chwilę po tym, oddała celny rzut za trzy punkty. Kolejne punkty dla „żółto-niebieskich” zdobyła Monica Wright i po 3 minutach było 4:7 dla przyjezdnych. Do remisu doprowadziła Milka Bjelica, która oddała celny rzut zza linii 6,75. Po zbiórce w obronie do kontry wyszła Bjelica, która wykorzystała akcję 2+1. W odpowiedzi, szansę na taką samą akcję miała erin Phillips, jednak po niecelnym rzucie wolnym dobiła Kobryn. Po kolejnej stracie 2 punkty do konta podopiecznych Jose Hernandeza dołożyła Leuchanka. Obie drużyny zaczęły grać punkt za punkt. Na 2 punkty Wright odpowiedziała Kobryn, a chwilę później punktowała Misiuk. Wiślaczki miały wciąż jeden punkt przewagi. Jednak wynik ten długo nie utrzymywał się na tablicy wyników. Nie do zatrzymania zza linii 6,75 była Pawlak (14:18). Na 3 minuty do zakończenia pierwszej kwarty dwa punkty zdobyła Leuchanka i trener gospodyń – George Dikeoulakos zdecydował się na czas. Jednak po przerwie to ponownie krakowianki zdobywały punkty. Nasze zawodniczki miały problem ze skutecznością zarówno z dystansu jak i spod kosza. Pierwsza kwarta zakończyła się wynikiem 16:26.

Druga część spotkania rozpoczęła się od trzy punktowego rzutu Eweliny Kobryn. W odpowiedzi zapunktowały Milka Bjelica, Elina Babkina oraz Monica Wright. Jednak nie do zatrzymania pod koszem była Ewelina Kobryn. W chwilę później, po faulu Bjelicy wykorzystała ona szansę na 2+1. W drużynie Lotosu brakowało koncentracji. Liczne błędy zarówno w ataku, jak i obronie powodowały, że przewaga Wisły po 13 minutach spotkania wynosiła już 15 punktów. Nic nie pomógł czas wzięty przez greckiego szkoleniowiec. Wynik z linii rzutów wolnych przełamała Monica Wright, a chwilę później punktowała Babkina. Jednak wiślaczki utrzymywały wypracowaną wcześniej przewagę. Kolejne dwa oczka dołożyła Magdalena Leciejewska. „za trzy” również trafiła Yelena Leuchanka i na dwie minuty do zakończenia pierwszej połowy było już 27:42. Na 15 sekund do końca II kwarty punktowała Małgorzata Misiuk ustalając wynik na 31:44.

Druga kwarta rozpoczęła się od punktów Eliny Babkiny oraz Erin Phillips. W kolejnej akcji faul niegodny sportowca popełniła Philips i Paulina Krawczyk wykorzystała jeden z dwóch wykonywanych rzutów wolnych, zaś z ponowienia za trzy trafiła Monica Wright. W chwilę później amerykanka ponownie trafiła zza linii 6,75 i przewaga Wisły spadła do 10 punktów (40:50). Po chwili bezradności po obu stronach po podaniu Phillips akcję 2+1 zanotowała Nicole Powell. W odpowiedzi celny z dystansu oddała Babkina. Jednak Powell odpowiedziała takim samym zagraniem. Na dwa punkty Wright, odpowiedziała Kobryn. Dłużna nie była Bjelica, jednak nie do zatrzymania z dystansu była Powell. Kolejną „trójkę” dorzuciła Erin Phillips i o czas poprosił trener Dikeoulakos. Po przerwie punktowała Babkina, jednak dwoma punktami odpowiedziała Leuchanka i przewaga przyjezdnych utrzymywała się na tym samym poziomie (51:66). Wiślaczki były bezbłędne również z linii rzutów wolnych. Kobryn, Powell oraz Leciejewska ustanowiły wynik na 54:72. Do ostatniej decydującej części spotkania gdynianki przystępowały z 18 –punktową stratą. Pierwsze punkty w tej odsłonie zdobyła Gosia Misiuk. Na 20-punktową przewagę krakowską Wisłę poprowadziła Erin Phillips, która wykonała 3 celne rzuty wolne. Chwilę później była gdynianka trafiła za trzy i było już 56:79. Na trzy punktowy rzut Moniki Wright odpowiedziała Magda Leciejewska, a w chwilę później po raz czwarty w tym meczu „za trzy” – Erin Phillips. Po dwóch punktach Magdy Leciejewskiej, swoje pierwsze punkty w tym spotkaniu zdobyła Olivia Tomiałowicz i na 2,5 minuty do zakończenia trzeciego meczu półfinałowego Wisła Can-Pack Kraków prowadziła 86:63. W końcówce za trzy trafiła Elina Babkina oraz Monica Wright. Łotewska rozgrywająca wykorzystała również akcję 2+1. W odpowiedzi trafiła Krężel i mecz zakończył się wynikiem 72:90. Dzisiejsze spotkanie miało zupełnie inny przebieg. Pomimo, że nasze zawod3niczki zostawiły serce na parkiecie, to nie potrafiły zniwelować przewagi, którą podopieczne Jose Hernandeza wypracowały sobie w pierwszej kwarcie.

  • Uważam, że dzisiejsze spotkanie przegraliśmy już w pierwszej kwarcie. Ale nie z powodu różnicy punków, ale mentalnie. Psychika naszej drużyny była bardzo słaba. Wszyscy wiedzieli, że mamy problemy zdrowotne, ale staraliśmy się zagrać jak najlepiej. Jednak dostrzegłem, że nasza drużyna w drugiej połowie była zmęczona, szczególnie zmęczona psychicznie. Musielibyśmy grać przez cały mecz na 100%, jednak było bardzo ciężko. Sytuacji nie ułatwiało to, że po powrocie z Krakowa przegrywaliśmy już 2:0 i aby dostać się do finału musielibyśmy wygrać trzy mecze z rzędu. - powiedział po meczu George Dikeoulakos. Jednak dziękuje moim zawodniczkom, gdyż we wszystkich meczach półfinałowych walczyły jak lwice. Gratuluję również drużynie Wisły. Dziękuję również bardzo naszym kibicom. Nasi fani wspierali nas gorącym dopingiem zarówno w meczach wyjazdowych,jak również dziś zjawili się w tak licznym gronie. Chcieli zobaczyć nas walczących. Może dziś nie wyglądało to bardzo dobrze, jednak daliśmy się z siebie wszystko. Wiem, że będziemy walczyć również w kolejnych spotkaniach - dodał szkoleniowiec

Czytaj również:

Trwa Wczytywanie...

Chcesz przeczytać więcej?

Wyłącz adblocka.

Dziękujemy :)


ODBLOKUJ NADMORSKI24