12.09.2017 13:34 9 Redakcja

Dni grozy na przystanku w Bolszewie – krew i rozbite szkło

Fot. TTM

Duża plama krwi, rozbita wiata i butelki po alkoholu – taki widok przez dwa dni mogli zastać pasażerowie przystanku komunikacji miejskiej w Bolszewie. Dziennie przewija się przez to miejsce nawet kilkaset osób.

Do niewyjaśnionego zdarzenia doszło prawdopodobnie w sobotę (9 września) rano. Trudno powiedzieć, czy była to bójka, czy też do nieszczęśliwy wypadek, a może przypadkowe skaleczenie. Ani policja, ani straż pożarna nie otrzymały zgłoszenia w tej sprawie. Natomiast przez kolejne dwa dni, do poniedziałku 11 września, przystanek „Zamostna” w Bolszewie pozostawał nieuprzątnięty.

Chciałem usiąść na ławce, ale nie usiadłem. Mówiąc delikatnie, wrażenia nie były najlepsze – mówi pan Janusz.

W przypadku przystanków zlokalizowanych na terenie Wejherowa, za ich utrzymanie odpowiada miasto, a dokładniej – Zarząd Usług Komunalnych. Nieco inaczej jest, gdy przystanki są położone poza stolicą powiatu.

W gminach, dla których prowadzimy usługi przewozowe, za wiaty i przystanki odpowiada dana gmina, czyli właściciel przystanku i wiaty, a za informację trasową – nasza firma – wyjaśnia Czesław Kordel, prezes zarządu MZK Wejherowo.

Zniszczony przystanek, który znajduje się przy drodze krajowej nr 6, wraz z wiatą jest własnością gminy Wejherowo. Kierowcy autobusów nie mają obowiązku, by zgłaszać ewentualne zanieczyszczenie wiat przystankowych lub ich uszkodzenie, niemniej często robią to na własną rękę. Tym razem było jednak inaczej. Ani pasażerowie, ani kierujący autobusami nie powiadomili właściciela terenu o dewastacji przystanku.

Nikt do nas nie zadzwonił. A przeważnie ludzie właśnie nas powiadamiają, bo nie wiedzą, do kogo należy przystanek. Powinniśmy wiedzieć o takich sytuacjach. Nie mamy obowiązku, by się zatrzymać na takich przystankach – dodaje Czesław Kordel.

Władze gminy Wejherowo wiedzą, że notoryczna dewastacja przystanków jest problemem. Usuwanie zniszczeń wiąże się z dużym nakładem sił i środków. Niemniej nikt nie wiedział o sobotnim uszkodzeniu wiaty i jej zanieczyszczeniu.

Notorycznie rozbijane szyby w wiatach przystankowych są problemem. Najpierw trzeba zapytać, kto to robi. Wszyscy wiedzą, jakiemu celowi ma służyć przystanek, ale jednak jest inaczej. W weekend mamy problem z usuwaniem odpadów z przystanków. Wiadomo, że gmina jest rozległa, więc nie wszędzie jesteśmy w stanie szybko dotrzeć – podsumuje Henryk Skwarło, wójt gminy Wejherowo.

W poniedziałkowe popołudnie przystanek „Zamostna” w Bolszewie został uprzątnięty przez gminne służby.

Czytaj również:

Trwa Wczytywanie...