Kilka dni temu pisaliśmy o mężczyźnie, który żeruje na dobroci innych. Okazuje się, że mężczyzna zwany "pogorzelcem z Celbowa" wciąż grasuje, nie tylko we Władysławowie.
Potrzebujący przedstawiał miejscowym kilka różnych wersji wydarzeń. Jednym mówił, że jest pogorzelcem z Celbowa, a innym że zbiera datki dla potrzebujących dzieci. Ostatecznie okazało się, że "potrzebujący" to zwykły oszust.
Mężczyzna pojawił się między innymi w Wejherowie, Władysławowie, Pucku i Rumi.
Mężczyzna "sprzedaje" proszonym o pomoc osobom różne tragedie. Zawsze w opisywanej przez niego historii pojawia się wątek rodziny.
Oszust widziany był również w Bolszewie.
Pomimo tak wielu wyłudzeń dokonanych przez "pogorzelca", policja nie otrzymała żadnego zgłoszenia.
Przypomnijmy, że mężczyzna ma około 40-50 lat. Jest szczupły, lekko przygarbiony i kuleje. Ubrany jest w stare, szare łachy.
Ostatnio podawał się za pogorzelca z Celbowa, który ma 1,5-rocznego syna i nastoletnie córki. Zbiera jedzenie, ubrania i pieniądze. Zazwyczaj porzuca dary, zostawiając dla siebie jedynie gotówkę.
Byliście świadkami zdarzenia w naszym regionie? Chcecie aby nasza redakcja zajęła się jakimś tematem? Czekamy na Wasze sygnały i informacje. Można kontaktować się z naszą redakcją za pośrednictwem strony facebookowej i mailowo: [email protected] Dyżurujemy także pod numerem telefonu 729 715 670.